sobota, 2 sierpnia 2014

ZAPOWIEDŹ

Nie możecie zapominać, że to wszystko jest fikcją literacką. Wiele faktów i wątków zostało na potrzeby tego opowiadania zmienionych, chociaż patrząc na to przez pryzmat czasu, okazuje się, że większość moich wymysłów okazuje się prawdą, bo na przykład Arsenal zdobył Puchar Anglii, a to wydarzenie zostało przeze mnie opisane kilkanaście miesięcy wcześniej. Nie przewidziałam jedynie transferu Thomasa, ale tego już nie zmienię. On zostanie w tym opowiadaniu, bo go mimo wszystko kocham całym sercem.
To historia o marzeniach i o przyjaźni, o obietnicach i o potrzebie bliskości, o samotności i o nieszczęściu, o przezwyciężaniu własnych słabości i o zwycięstwie nad własnym charakterem, o pokonywaniu własnych ograniczeń i o poświęceniu, ale przede wszystkim to historia o miłości, która jest w stanie przezwyciężyć wiele. 
Jest bardzo długie. Niektóre rozdziały są po prostu słabe, niektóre służą tylko za przejściówki, a jeszcze inne są najlepszymi jakie kiedykolwiek napisałam, lecz wszystko razem jest również spójną całością, którą kocham najbardziej na świecie i to właśnie chcę Wam przede wszystkim przekazać. Chcę Wam przekazać, że to opowiadanie jest dla mnie najważniejsze, a co więcej jest moim najlepszym. To naprawdę coś dla mnie najważniejszego. Coś czego nigdy nie zniszczę. Coś o co starać się będę żeby było perfekcyjne. Coś czemu mimo niebywałego trudu będę dzielnie zawsze stawiać czoło aż do samego końca, do ostatniego zdania i do ostatniej kropki. A akcja tego czegoś rozpoczyna się pewnego ciepłego jesiennego popołudnia 2013 roku.
Czy je opublikuje? W tej kwestii wszystko zależy od Was i od tego czy ze mną będziecie. Ono jest na moim dysku, w moim sercu i w moim umyśle, jest zawsze, może jeszcze nie całe, ale na pewno w jakimś stopniu zostało już spisane. Jest ze mną w każdym momencie, bo kto mi powie, że pewnego dnia, że na przykład jutro nie spotkam na ulicy Aarona, Jacka czy Wojtka, a moje marzenia po prostu się nie spełnią? Nikt. No właśnie nikt.
Pierwotnie w tym opowiadaniu ważną rolę odegrać miał jeszcze Robin, a ja czuję, że muszę Wam o tym wspomnieć. Był ważny, szczególnie tu przez jakiś czas, ale później, później stało się to wszystko. Wszystko o czym nie potrafię napisać i nie potrafię, nie potrafię napisać o nim ani jednego słowa. Nawet negatywnego, a to już perspektywa straszna, bo to dowód na to, iż mimo że płynie czas, wydarzenia z przeszłości się od nas oddalają to ból zostaje. I ten ból, ten cholery szyderczy uśmiech na jego twarzy zostanie ze mną już na zawsze. Nie pamiętam niczego pozytywnego, nie mam już w głowie żadnej świetnej akcji w jego wykonaniu, nie pamiętam już nic. Tylko ten okropnie szyderczy uśmiech. Nic więcej. Wiele ludzi tego nie rozumie, prawda? I nikt kto nie jest kibicem Arsenalu nigdy tego nie pojmie. On zawdzięczał Arsenalowi to kim jest, to wszystko co potrafi i dzięki temu, że jeden człowiek w niego przez całe życie wierzył w momencie kiedy inni już dawno by zwątpili jest w tym miejscu, w którym jest. I ten człowiek nauczył mnie, że słowa to tylko puste i nic niewarte mrzonki, że nie należy w nie wierzyć, że należy ufać tylko czynom.
I już ostatnie. Muszę się Wam przyznać, że zawsze chciałam, żeby ta historia, historia dwójki ludzi była ostatnią, którą opublikuje, bo podobno jest się tak dobrym jak twoje ostatnie opowiadanie, a ja nigdy nie napisze już nic równie dobrego. Nawet nie będę się o to starać, bo to plan niewykonalny nawet w moich dotąd wielkich wyobrażeniach. Ale w ostateczności zmieniłam chyba zdanie. Chcę Wam pokazać to już teraz.
Femme zaprasza Was na podróż do Londynu i prosi - bądźcie z nią. 

2 komentarze:

  1. Najbardziej utkwił mi w pamięci ten akapit o Robinie. Bo ja też pamiętam chyba tylko ten szyderczy, cwaniacki uśmieszek. Może to dlatego najbardziej z nim mi się kojarzy pamiętny mecz z Newcastle, kiedy do 90+ minuty remisowaliśmy 1-1, a niemal w ostatnim momencie Vermaelen strzelił bramkę. To zachowanie Robina w stosunku do Krula - to jest teraz jego obraz, jaki mam przed oczami. Zawsze będzie dla mnie człowiekiem, który bezmyślnie śmieje się drugiemu w twarz.

    OdpowiedzUsuń