Nie
możecie zapominać, że to wszystko jest fikcją literacką. Wiele faktów i wątków
zostało na potrzeby tego opowiadania zmienionych, chociaż patrząc na to przez
pryzmat czasu, okazuje się, że większość moich wymysłów okazuje się prawdą, bo
na przykład Arsenal zdobył Puchar Anglii, a to wydarzenie zostało przeze mnie
opisane kilkanaście miesięcy wcześniej. Nie przewidziałam jedynie transferu
Thomasa, ale tego już nie zmienię. On zostanie w tym opowiadaniu, bo go mimo
wszystko kocham całym sercem.
To
historia o marzeniach i o przyjaźni, o obietnicach i o potrzebie bliskości, o
samotności i o nieszczęściu, o przezwyciężaniu własnych słabości i o
zwycięstwie nad własnym charakterem, o pokonywaniu własnych ograniczeń i o
poświęceniu, ale przede wszystkim to historia o miłości, która jest w stanie
przezwyciężyć wiele.
Jest
bardzo długie. Niektóre rozdziały są po prostu słabe, niektóre służą tylko za
przejściówki, a jeszcze inne są najlepszymi jakie kiedykolwiek napisałam, lecz
wszystko razem jest również spójną całością, którą kocham najbardziej na
świecie i to właśnie chcę Wam przede wszystkim przekazać. Chcę Wam przekazać,
że to opowiadanie jest dla mnie najważniejsze, a co więcej jest moim
najlepszym. To naprawdę coś dla mnie najważniejszego. Coś czego nigdy nie
zniszczę. Coś o co starać się będę żeby było perfekcyjne. Coś czemu mimo
niebywałego trudu będę dzielnie zawsze stawiać czoło aż do samego końca, do
ostatniego zdania i do ostatniej kropki. A akcja tego czegoś rozpoczyna się
pewnego ciepłego jesiennego popołudnia 2013 roku.
Czy je
opublikuje? W tej kwestii wszystko zależy od Was i od tego czy ze mną
będziecie. Ono jest na moim dysku, w moim sercu i w moim umyśle, jest zawsze,
może jeszcze nie całe, ale na pewno w jakimś stopniu zostało już spisane. Jest
ze mną w każdym momencie, bo kto mi powie, że pewnego dnia, że na przykład
jutro nie spotkam na ulicy Aarona, Jacka czy Wojtka, a moje marzenia po prostu
się nie spełnią? Nikt. No właśnie nikt.
Pierwotnie
w tym opowiadaniu ważną rolę odegrać miał jeszcze Robin, a ja czuję, że muszę
Wam o tym wspomnieć. Był ważny, szczególnie tu przez jakiś czas, ale później,
później stało się to wszystko. Wszystko o czym nie potrafię napisać i nie potrafię,
nie potrafię napisać o nim ani jednego słowa. Nawet negatywnego, a to już
perspektywa straszna, bo to dowód na to, iż mimo że płynie czas, wydarzenia z
przeszłości się od nas oddalają to ból zostaje. I ten ból, ten cholery
szyderczy uśmiech na jego twarzy zostanie ze mną już na zawsze. Nie pamiętam
niczego pozytywnego, nie mam już w głowie żadnej świetnej akcji w jego
wykonaniu, nie pamiętam już nic. Tylko ten okropnie szyderczy uśmiech. Nic
więcej. Wiele ludzi tego nie rozumie, prawda? I nikt kto nie jest kibicem
Arsenalu nigdy tego nie pojmie. On zawdzięczał Arsenalowi to kim jest, to
wszystko co potrafi i dzięki temu, że jeden człowiek w niego przez całe życie
wierzył w momencie kiedy inni już dawno by zwątpili jest w tym miejscu, w
którym jest. I ten człowiek nauczył mnie, że słowa to tylko puste i nic
niewarte mrzonki, że nie należy w nie wierzyć, że należy ufać tylko czynom.
I już
ostatnie. Muszę się Wam przyznać, że zawsze chciałam, żeby ta historia,
historia dwójki ludzi była ostatnią, którą opublikuje, bo podobno jest się tak
dobrym jak twoje ostatnie opowiadanie, a ja nigdy nie napisze już nic równie
dobrego. Nawet nie będę się o to starać, bo to plan niewykonalny nawet w moich
dotąd wielkich wyobrażeniach. Ale w ostateczności zmieniłam chyba zdanie. Chcę
Wam pokazać to już teraz.
Femme zaprasza Was na podróż do Londynu i prosi - bądźcie z nią.
Femme zaprasza Was na podróż do Londynu i prosi - bądźcie z nią.
Ja zawsze będę :*
OdpowiedzUsuńNajbardziej utkwił mi w pamięci ten akapit o Robinie. Bo ja też pamiętam chyba tylko ten szyderczy, cwaniacki uśmieszek. Może to dlatego najbardziej z nim mi się kojarzy pamiętny mecz z Newcastle, kiedy do 90+ minuty remisowaliśmy 1-1, a niemal w ostatnim momencie Vermaelen strzelił bramkę. To zachowanie Robina w stosunku do Krula - to jest teraz jego obraz, jaki mam przed oczami. Zawsze będzie dla mnie człowiekiem, który bezmyślnie śmieje się drugiemu w twarz.
OdpowiedzUsuń